ŚLŌNSKIE RODY

li. 17 2010

                                   ŚLĄSK NA POZIOMIE  

Czy wiecie kto to jest hercog? Ile metrów długości miał sznur pereł pszczyńskiej księżnej Daisy? Kto zalicza do arystokracji? Dlaczego Hubert von Tiele wylądował w żołnierskim więzieniu? Te i inne ciekawe opowieści o śląskich rodach arystokratycznych można było usłyszeć podczas wykładu historyka z Uniwersytetu Opolskiego - dr Arkadiusza KUZIO-PODRUCKIGO. 17 listopada w ramach cyklu wykładów "Śląsk na poziomie. Historia i kultura Górnego Śląska", w Muzeum Śląskim w Katowicach odbyło się spotkanie poświęcone "Europejskim korzeniom śląskiej arystokracji".

Wykładu dr Arkadiusza KUZIO-PODRUCKIEGO słuchało się z prawdziwą przyjemnością. Naukowiec posiada bowiem ogromną wiedzę dotyczącą śląskich rodów arystokratycznych, ale jednocześnie potrafi zainteresować słuchaczy tematyką. W jego prelekcji nie brakowało ciekawostek, lecz nie skupiał się na zbędnych szczegółach. Zresztą wakacyjne audycje dziennikarki Anny MUSIOLIK z Radia Katowice, w których dr A. KUZIO-PODRUCKI opowiadał o jeszcze istniejących siedzibach i miejscach związanych ze śląskimi rodami były równie pasjonujące. Przypomnijmy, iż tarnogórzanin jest autorem kilkudziesięciu publikacji, m. in. książek: "Henckel von Donnersmarckowie. Kariera i fortuna rodu" , "Schaffgotschowie. Zmienne losy śląskiej arystokracji", "Tiele-Wincklerowie. Arystokracja węgla i stali ". W tym roku ukazała się historia rodu, który jest również związany z Mysłowicami - "Mieroszewscy. Między Śląskiem a Małopolską".

Podczas wykładu historyk przedstawił dzieje nie tylko tak znanych śląskich rodów, jak: Henckel von Donnnersmarck, Ballestrem, Schaffgotsch, Tiele-Winckler, ale również mniej znanych - Yorck von Wartenburg, Kracker von Schwarzenfeldt czy Biron von Curland.


 

(md)


 


 


 

EUROPEJSKIE KORZENIE

ŚLĄSKIEJ ARYSTOKRACJI


 

W czasach komunistycznych postrzegano śląską szlachtę i arystokrację jako negatywny element regionalnej historii. Przede wszystkim zwracano uwagę na niechlubne epizody w życiorysach przedstawicieli klas wyższych, zupełnie pomijając ich pozytywny wkład w szeroko pojęty cywilizacyjny rozwój Górnego Śląska.

Wydawane w latach 1768-1939 kalendarze gotajskie zarejestrowały 1300-1400 rodów na Śląsku. Zdarzały się nawet ... 1-osobowe. Tak było w przypadku rodu Radziwiłłów. Jedna z Radziwiłłówien zakochała się w Niemcu, który nie był szlachcicem. Dziewczyna wyjechała za ukochanym na Górny Śląsk, ponieważ jej rodzina nie zaakceptowała mezaliansu. Król pruski nadał młodzieńcowi tytuł szlachecki. Zatem formalnie Radziwiłłowie byli na Górnym Śląsku.

Śląska arystokracja (część szlachty z tytułem barona) posiadała następujące przydomki:

- PRINC - potomkowie rodów książęcych i dynastycznych

-FIRST - tytuł nadany przez cesarza

- HERCOG - najwyższy w hierarchii, ród wywodzący się z książąt plemiennych


 

ODROWĄŻ - ród związany ze Śląskiem i Małopolską, siedziba rodowa mieściła się w Kamieniu. Drugie ważne miejsce w dziejach rodu to Szydłowiec. Wywodzą się z terenów dzisiejszego pogranicza czesko-słowackiego.


 

STRACHWITZ - wywodzą się ze Strachowic (obecnie na granicy z Wrocławiem). Był to bardzo rozgałęziony ród, posiadający aż 12 linii głównych. Od XVIII wieku siedzibą rodową był Kamień. Powoływali się, że są spadkobiercami średniowiecznej sagi Odrowążów.


 

SCHAFFGOTSCH - pochodzili z Turyngii, a przybyli na Górny Śląsk ze św. Jadwigą Śląską. Najpierw przyjechała rodzina Schaff, a potem Gotsch. Wkrótce doszło do połączenia obu familii. W 1708 roku Jan Antoni GODARD, 16 tygodni po śmierci ostatniej przedstawicielki Piastów śląskich - Karoliny - otrzymał zgodę na połączenie herbu z Piastami. Tym bardziej, że jego babka pochodziła właśnie z tego rodu.

Siedzibą Schaffgotschów były miejscowości: Chojnik, Cieplice, Gryf i Kowary.

Jeśli chodzi o górnośląską gałąź rodu, to najbardziej znaną jego przedstawicielką była przybrana córka przemysłowca - Karola GODULI - Joanna, która w 1858 roku - po małżeństwie z Schaffgotschem - otrzymała szlachectwo. Siedziby rodu na Górnym Śląsku to pałac w Szombierkach i w Chudowie.


 

HOCHBERG VON PLESS - przybyli w XIV - XV wieku z Miśni. Ich siedzibą rodową był Książ. Najbardziej znaną siedzibą na Śląsku był pałac w Pszczynie. W 1850 roku otrzymali tytuł firsta, a w 1905 roku hercoga. Mówiąc o bogactwie dynastii, prelegent - jako ciekawostkę - podał, iż sznur pereł księżnej Daisy miał prawie ... 4 m długości. Miejsce pochówku Daisy znajduje się w ogrodzie w Książu. Nikt jednak nie potrafi precyzyjnie go określić Do tej pory nie prowadzono również prac badawczych i poszukiwawczych w tym zakresie. Nie zachowały się również jakiekolwiek wspomnienia związane ze śmiercią arystokratki.


 

HENCKEL VON DONNERSMARCK - pochodzili z obecnego pogranicza polsko-słowackiego. Dr Arkadiusz KUZIO-PODRUCKI stwierdził, iż nie podejmuje się określenia jakiej narodowości był ten ród. Henckel von Donnnersmarck pochodzili bowiem z obszaru będącego prawdziwym tyglem narodowościowym - było to dawne pogranicze Królestwa Polskiego i Węgier, na dodatek mieszkała tu liczna kolonia saska, jak i społeczność żydowska.

W 1417 roku na soborze w Konstancji (podczas którego Polacy sądzili się z Zakonem Krzyżackim) otrzymali tytuł szlachecki. Łazarz I i Łazarz II Henckel von Donnnersmarck byli protestantami, ale otrzymali ogromne dobra od ... katolickiego cesarza. Jak to się stało? Władca zapożyczył się u arystokratów i nie był w stanie zwrócić długu. W ten sposób w 1623 roku w ich ręce trafiła ziemia bytomska. Pierwszą siedzibą rodu był Świerklaniec (pałac został spalony przez wkraczające oddziały Armii Czerwonej, ocalała jedynie część – Pałac Kawalera), a potem również Nakło i Brynek.

Florian Henckel von Donnersmarck, jeden z potomków rodu, otrzymał w 2007 roku Oscara za film „Życie na podsłuchu” w kategorii najlepsza produkcja nieangielskojęzyczna.


 

KRACKER VON SCHWARZENFELDT - Krzysztof Kracker był burmistrzem Tarnowskich Gór i to on otrzymał tytuł szlachecki.


 

BIRON VON CURLAND - przodek rodu pochodził z Kurlandii. Jan Ernest BIRON był zaufanym człowiekiem carycy Katarzyny. Poznał ją znacznie wcześniej przed koronacją. Kiedy po zaborach Kurlandia weszła w skład Rosji, rodzina przeniosła się na Górny Śląsk.


 

BALLESTREM DI CASTELENGO - z pochodzenia Włosi, przybyli z terenów Lombardii. Jeden z przodków rodu ożenił się dziedziczką dóbr pławniowickich.


 

HOHENLOHE - pochodzili ze Szwabii. Ich siedziby rodowe: to Sławęcice i Ujazd. Główną siedzibą drugiej górnośląskiej linii był Koszęcin (obecnie w pałacu rezyduje zespół "Śląsk") i Tworóg. Posiadali tytuł hercoga.


 

BAILDON-BRIESTWELL - sama rodzina pochodziła z Anglii, ale jej najbardziej znany przedstawiciel, wielce zasłużony dla rozwoju górnośląskiego przemysłu - John BAILDON - przybył ze Szkocji. Syn Johna - Artur - uzyskał w 1880 roku tytuł szlachecki.


 

YORCK VON WARTENBURG - pierwotnie nazywali się GOSTOMSKI. Ród pochodził z Kaszub. Dawid Ludwik był wiernym żołnierzem króla pruskiego. Wykazał się ogromnym bohaterstwem i oddaniem podczas wojny siedmioletniej. Za zasługi w czasie wojny z Napoleonem otrzymał tytuł hrabiowski (1814). Siedzibą dynastii na Śląsku była Mała Oleśnica.


 

TALLEYRAND - PERIGORD - ród francuski. W 1938 roku hitlerowcy zabrali im dobra w Żaganiu. Po II wojnie światowej mieli prawo odzyskać mienie zabrane przez nazistów, ale uległo ono jednak konfiskacie przez nowy reżim - komunistyczny. Podobno oddali z tego powodu Polskę do sądu, która sprawę przegrała i przez wiele lat spłacała znacjonalizowany majątek.


 

TIELE-WINCKLER - pochodzenia kurlandzkiego, ale wcześniej przybyli do Kurlandii z Westfalii. Najbardziej znany śląski arystokrata - Hubert - poznał przyszłą żonę - Waleskę - na wakacjach w Chorwacji lub na Rugii. Historycy nie są w stanie dokładnie określić gdzie doszło do pierwszego spotkania. Hubert von Tiele był oficerem, natomiast Waleska posiadała tytuł szlachecki, który otrzymał jej ojciec. Każdy oficer żeniąc się, musiał mieć zapewnione tysiąc marek dochodu na roku. Kiedy Hubert powiadomił przełożonego, że się żeni, ten zapytał czy będzie miał ten tysiąc rocznie. Młodzieniec bez zastanowienia, znając sytuację materialną narzeczonej, wypalił – Tysiąc marek miesięcznie ! Dowódca uznał, że Hubert w bezczelny sposób sobie z niego zakpił

i wsadził go na kilka dni do więzienia.

Siedzibą rodu była Moszna i Miechowice. Jeden z potomków rodu, z którym spotkał się dr Arkadiusz KUZIO-PODRUCKI opowiadał, że w 1945 roku opuszczał zamek w Mosznej będąc 12-latkiem. Rodzice tłumaczyli mu, iż jest to zaledwie kilkudniowe rozstanie z rodzinnym pałacem ...


 


 

Oczywiście zawierucha II wojny światowej ukazała skomplikowane losy śląskiej arystokracji. Jedni z nich walczyli z nazistami, inni – wręcz przeciwnie, opowiedzieli się po stronie Hitlera. Oto kilka przykładów.

Maurycy STRACHWITZ był generałem piechoty i jako dowódca zwycięskiej armii wkraczał na ziemie śląskie i polskie. Zmarł w 1953 roku w komunistycznym gułagu. Guido von DONNERSMARCK powiedział - po rzekomym ataku polskich bojówek na radiostację gliwicką - słowa, których nigdy mu nie zapomniano... mimo że wypowiedział je kilka dni po ataku, a sprawa prowokacji gliwickiej wyszła dopiero po wojnie, podczas procesu w Norymberdze. Co powiedział śląski arystokrata? A mianowicie, że skończyło się polskie panowanie i ma nadzieję, że nigdy język morderców nie wróci na te ziemie.

Hiacynt Graf STRACHWITZ – był generałem wojsk pancernych, stąd nosił przydomek „Pancerny Graf”. Otrzymał w czasie wojny – jako jeden z trzech - najwyższe hitlerowskie odznaczenie wojskowe – Krzyż Żelazny z Brylantami i Liśćmi Dębowymi. Jego oddziały jako pierwsze dotarły do Wołgi. Przez dwa lata przebywał w obozie.

Mikołaj von BALLESTREM – uciekł do Drezna. Chyba nikt nie przeczuwał, że miasto w którym schroniło się tysiące cywilów – przeważnie kobiet i dzieci, w zasadzie pozbawione jakiejkolwiek obrony stanie się obiektem dywanowych nalotów wojsk alianckich. Wiadomo jak tłumaczyli te zbrodnicze ataki Amerykanie … rzekomo w Dreźnie znajdowały się obiekty przemysłowe produkujące broń na potrzeby wojenne. (przyp. aut. jak zwykle amerykańskie tłumaczenia i wymówki … Proponuję poczytać w obiektywnych źródłach o tych bestialskich nalotach amerykańskich dobroczyńców i wyzwolicieli). Mikołaj przebywał w Dreźnie z dwoma kilkuletnimi bratankami, którzy w czasie nalotów zaginęli. Rodzice nie pozwolili jednak uznać ich za zmarłych. Czyżby przeczuwali, że któreś z dzieci przeżyło? Po II wojnie światowej Czerwony Krzyż rozpoczął akcję dokumentowania osób zaginionych. Okazało się, że dwuletni Zygfryd przeżył nalot.


 

Doskonałym podsumowaniem wykładu było pytanie zadane przez dr Arkadiusza KUZIO-PODRUCKIEGO - Skoro Jagiellonów, którzy przez 200 lat byli związani z Polską nazywa się polskim rodem, to czy Schaffgotschom związanym ze Śląskiem przez 700 lat, można odmawiać określenia "śląska arystokracja"? Pozostawiam Państwu odpowiedź na to pytanie ... Po prelekcji chyba już nikt ze zgromadzonych kilkudziesięciu osób nie miał żadnych wątpliwości.


 

Listopadowego wykładu w Muzeum Śląskim wysłuchała: Mirella DĄBEK